DZIK

Tobiaszek był zawsze bardzo ciekawy świata. Od pierwszych tygodni życia zabieraliśmy go wszędzie. Wymyślaliśmy przeróżne wycieczki. Tak jak bysmy wiedzieli, że mamy tak mało czasu, by mu jak najwięcej pokazać...

W pobliskiej miejscowości znajdowało się mini zoo. Wśród mniej lub bardziej egzotycznych zwierząt, na samym końcu parku znajdował się wybieg w którym mieszkał dzik. Chyba nie był zbyt lubiany przez licznie odwiedzające mini zoo dzieci. Delikatnie mówiąc nie pachniał przyjemnie. Tobiasz krzywił się i zatykał nos. Ale zawsze wskakiwał na ręce i kazał się prowadzić prosto do dzika. Za każdym razem! Kiedy chciał odwiedzić park i zoo mówił, że chce jechać do dzika.

W klinice było przedszkole dla pacjentów. Rzadko Tobiaszek mógł uczestniczyć w zajęciach, bo zazwyczaj nie mógł opuszczać izolatki. Kiedyś jednak podczas zajęć rysowania Pani Bożenka zapytała dzieci: "jakie jest wasze ulubione zwierządko?" Dzieci odpowiadały po kolei: "piesek", "kotek", "piesek", "kotek", "chomik", "kotek"... Tobiaszek siedział na końcu. Gdy przyszła jego kolej z rozbrarającą szczerością odpowiedział: "dzik!"

Po śmierci Tobiaszka, pewnego dnia wybraliśmy sie z Amelką do mini zoo, tam gdzie Tobiaszek tak bardzo lubił jezdźić. Wybieg dzika był pusty. Do dziś nie wiemy co się z nim stało...

© 2016 tobiaszkowarodzinka

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now